Świąteczne Granie w Karpiskach

13 listopada 2016 r.

W jaki sposób mogliśmy spędzić Święto Odzyskania Niepodległości? Odpowiedź jest oczywista i sprowadza się do jednego słowa: "planszówki"... Dzień Niepodległości świętowaliśmy w Karpiskach w bardzo fajnym towarzystwie!

Ostatnio w Zielonej Górze odwiedziły nas głównie dzieci z rodzicami, a tym razem graliśmy z młodzieżą wkraczającą powoli w świat gier strategicznych. Pojawiły się też młodsze dzieci, a ciekawość sprowadziła też do nas kilka Pań 18+ (no może trochę więcej).

W co graliśmy?

Na pierwszy ogień poszli "Osadnicy z Catanu". Gra się spodobała, wszyscy szybko ogarnęli zasady i zaczęło się wznoszenie dróg, osad i miast... Następne było "Królestwo w budowie". Choć dla wielu ta gra wydawała się na początku skomplikowana, to po dwóch, trzech rundach wszystko było jasne i każdy rozwijał swoje królestwo najlepiej jak tylko potrafił. To był dla mnie test czy gra się sprawdzi na tego typu spotkaniu i to był strzał w dziesiątkę!
"Wilk, koza i kapusta" to następna pozycja wyciągana tego dnia dość często na stół. Wilki pożerały kozy, a te kapustę, ale nie zawsze. Czasem silny wiatr sprowadził łódkę prędko na wyspę, a czasem do akcji wkraczał pies i pilnował porządku.
"Patchwork" królował wśród gier dwuosobowych! Szybka rozgrywka i przyjemny temat sprawiał, że co jakiś czas widziałem osoby cerujące swoją kołderkę...
Kilka razy rozkładany był "Geniusz Go", Dixit i Activity. Było jedno podejście pod Wojnę Narodów, ale pozostało nam już zbyt mało czasu na zakończenie rozgrywki.

Teraz o grach, które skupiły największą uwagę:
1. "Splendor" spodobał się każdej osobie! Co chwila ktoś siedział przy tej grze... Dodać trzeba, że rozegraliśmy turniej, w której główną nagrodą była właśnie ta gra. Zgłosiło się 9 osób, dlatego też łatwo mogliśmy ustalić drabinkę turniejową. Trzy rozgrywki eliminacyjne wyłoniły do finału po jednej osobie, a w samym finale, po wyrównanej walce, zwyciężył Mikołaj, który nauczył się grać w Splendor tego samego dnia, co jest na prawdę godne uwagi.
2. Królowały też "Dobble", ale jest to na tyle uniwersalna gra, że nikogo to nie powinno dziwić.
3. "Zwierzak na zwierzaku" tłuczony był od rana do wieczora przez wszystkich, ale największe emocje wzbudził wśród.... Pań, które zostały już babciami:) Działo się i żaden opis nie odda tej walki, która toczyła się przy stole!

Było super! Tak w wielkim skrócie można opisać ten dzień.

W tym miejscu należy wspomnieć, że to wszystko nie odbyłoby się bez życzliwości Rady Sołeckiej Karpisk i przede wszystkim bez pomocy Beaty Ćwiek, która skutecznie zachęcała maruderów (jeśli się tacy zdarzali) do ogrywania kolejnych gier:)

Poniżej kilka fotek z naszego spotkania:

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

Proszę czekać ...

Informacja

Zalogowano poprawnie